Hello world !

Zacznę od tego, że mój mąż ma już żonę. Miał Ją, zanim został moim mężem. I będzie z Nią na dobre i złe. Pierwszą żoną i miłością mojego męża jest kuchnia profesjonalna.

Związek ten z założenia nierozerwalny kładzie się cieniem na inne związki. Kto ma znajomego z tzw.gastro wie, jak trudno umówić się z nim do kina czy na inne planowane wyjście i niech nie będzie to piwo po pracy. Kto ma partnera w gastro wie, jak silnie kocha on obie swoje żony i jak balansuje pomiędzy nimi, żeby żadnej nie zaniedbać. Celowo nie piszę „żeby każdą zadowolić”.

Ten blog nie powstał z niechęci do naszych mężów, raczej z miłości. Bo czy nie odruchem miłości jest szczerość i otwartość na to, jakie wyzwanie przyniesie nowy dzień, jakie „nie wyjdę jednak szybciej, rezerwacja”przyniesie nowy wieczór? Czy nie miłością jest autoterapia w postaci oddalenia od siebie żali zamiast oddalenia się od męża? Piszemy bloga zamiast pisać pozwy rozwodowe;) Chcemy się pośmiać i serdecznie pokpić z absurdów, które często niesie życie z kucharzem.

Jeśli nasze doświadczenia są Ci bliskie, jeśli ktoś Tobie bliski jest chory na „gastro forever”, my możemy być Twoją grupą wsparcia, odwiedzaj nas i pisz do nas.

Bądź  z nami też jeżeli po prostu zainteresuje Cię o czym tu piszemy. Będzie nam miło.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *