Mąż kucharz – historia prawdziwa

Nasze ulubione stwierdzenie: „Ooo masz męża kucharza, ale musisz mieć dobrze. Na pewno gotuje Tobie same dobre rzeczy..” 

Tak, co dzień na śniadanie i kolacje jemy homara, ostrygi i wymyślne dania wszelakich kuchni świata. Co dzień menu jest różnorodne i dania nigdy się nie powtarzają. Nasi mężowie po pracy ochoczo wskakują w kolorowe fartuszki i pichcą nam 5 zbilansowanych posiłków. Ich kreatywność i wyobraźnia kulinarna sięgają wyżyn właśnie w domu. W szaleńczym wirze tworzą nowe połączenia smakowe. A po wszystkim dokładnie sprzątają kuchnie, myją gary, a przy okazji machną całe mieszkanie..

Taka jest rzeczywistość, w waszej wyobraźni. A jak jest naprawdę?

Częściej to my gotujemy w domu, a nasi mężowie z nieskrywaną radością pałaszują ( o ile jest czas na jedzenie) najzwyklejsze, domowe obiady. Po przygodach z rożnymi „egzotycznymi” produktami w pracy, w domu najlepiej smakuje przysłowiowy schabowy zrobiony przez kogoś innego. Kiedy za przykład dam Wam załóżmy programistę czy księgową, myślicie, że po powrocie do domu marzą tylko o tym, żeby znów usiąść do komputera? Raczej nie i w tym przypadku jest tak samo. Po całym dniu/tygodniu przy garach najzwyczajniej w świecie nie mają już siły tego robić.

Co z dziećmi, kiedy my baby w szaleńczym wirze, gotujemy obiady na kilka dni w przód ? Tego dnia pomysłów było kilka, zaczęło się od wspólnego II śniadania, skończyło na wspólnym malowaniu. Dalsza część dnia to już czyste szaleństwo!


Przy tym temacie w ogóle pojawia się ciekawe zjawisko. Kiedy wejdziesz na kuchnie [Jego kuchnię – przypadek red.;)] w pracy, wszystko błyszczy się jak…, ale już w domu działa jakaś magiczna siła, która każe wierzyć naszym facetom, że tu wszystko samo się posprząta. Nie rozgryzłyśmy jeszcze, jak to działa.

Kiedy organizujemy większą imprezę, wtedy w naszej kuchni króluje samiec alfa. Przy sytuacji, w której zdarza się 100, 200 gości na raz, czym jest przygotowanie uroczystego obiadu lub fancy przekąsek dla 15 osób? Wtedy My jako żony czujemy się jak wybranki  losu, nie stoisz od rana przy garach, tylko masz czas na ogarnięcie dziecka, swojego outfitu na wieczór i wypicie kawy z widokiem na kręcącego się po kuchni ukochanego.

Cudownie jest się też obudzić i mieć pod nosem pyszne śniadanie, które można razem zjeść i to akurat w każdy weekend się udaje. Przypominam, że nasi mężowie zaczynają prace dużo później, niż statystyczny Polak. Są więc w tym wszystkim cudne momenty, których każda klasyczna Pani domu może nam pozazdrościć.

M.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *