Organizacja – rzecz święta!

Logistyka w naszej rodzinie jest na bardzo wysokim poziomie. I absolutnie nie jest to spowodowane tym, że oboje jesteśmy super organizowani, musieliśmy się tego nauczyć.

Do momentu, w którym byłam na urlopie macierzyńskim, szło gładko. Ja swoje „załatwianie” spraw musiałam tylko dopasować do wolnych dni mojego męża, które w tym wypadku (na szczęście) często miały miejsce w tygodniu. Urząd od rana? Nie ma problemu. Fryzjer, kosmetyczka, paznokcie od rana (co w tej historii jest istotne- od rana oznacza pełno wolnych terminów, po 16.00 jest dramat), no problem. Badania moje – dziecka, szczepienia- wszystko załatwiamy razem w wolny dzień.

Od spraw codziennych, przechodzimy do wyjazdów. Wizyta u rodziców w tygodniu, nie ma problemu, większość (u nas) babci i dziadków na emeryturze, kompletnie nie przeszkadza im, że będziemy w poniedziałek i wtorek, a nie w weekend. Wyjazd we trójkę na weekend (w tygodniu of course), żadnych przeszkód, a i prawdziwe weekendy się zdarzały!

Wakacje – och jak tutaj było łatwo, mąż oświadcza: mam tydzień wolnego, ja siadam i organizuje wyjazd. Jakie to proste.

czerwiec 2018r.

Rzecz potwornie ważna, dla każdych rodziców- wyjazdy we dwójkę. Jestem ogromnie wdzięczna, że oboje mamy takich rodziców, co to na każde zawołanie są, by nam pomóc. Od kiedy więc jest z nami M. mieliśmy wiele okazji, by wyjechać, pójść do kina, teatru i na koncert. Tych koncertów w przeciągu ostatnich dwóch lat było więcej niż w przeciągu całej naszej wspólnej kariery. Da się? Da, jeżeli masz odpowiedni support, można zorganizować wszystko.

Woodstock 2018

Małe schody zaczęły się, kiedy po roku „urlopu” macierzyńskiego wróciłam do pracy. Poniedziałek – piątek 8:00-16:00. Zaznaczę, że to nowa praca, poprzednio również pracowałam w gastro i miałam tak samo nienormowany czas pracy, jak mój luby.

Ogromnym plusem takiego etatu jest to, że równo ze mną swoją przygodę ze żłobkiem rozpoczęła moja córka. Kto oddawał dziecko do żłobka, ten wie, jakie są początki tej fascynującej przygody. Ja w nowej pracy- moje dziecko pierwszy raz w życiu w placówce! Jakie istne to było szaleństwo, jeszcze kiedyś Wam opowiem.

Ogólnie rzecz biorąc planowanie różnych rzeczy podskoczyło z poziomu podstawowego do poziomu level hard. Umówienie się na paznokcie po 16:00- co najmniej z miesięcznym wyprzedzeniem, fryzjer, kosmetyczka – to samo. Dodatkowe zajęcia, chociażby basen, owszem są możliwe do zrealizowania, ale nie ma w tym, żadnej regularności, raz pójdę po południu, raz wieczorem, czasem przez dwa tygodnie w ogóle, bo akurat tak wyjdzie. W związku z tym kurs językowy, zajęcia fitness, wszystko, na czym musisz być regularnie, podpada.

Wspólne weekendy, wyjazdy, urlopy – wszystko się da zorganizować, z odpowiednim wyprzedzeniem. Miesiąc jest zaplanowany w 100% już od pierwszego dnia miesiąca, a czasem i wcześniej.

Wszystko pięknie, ale zdarzają się chwile, kiedy wszystkie plany rujnuje jedno zdanie: „kochanie muszę jutro być w pracy, bo wskoczyła mi duża rezerwacja”, albo „jednak nie wyjdę dziś wcześniej, rezerwacja”. Pomijając fakt, że absolutnie rozumiem jak działa gastro (tak jak wyżej wspomniałam, sama przez to przechodziłam), te kilka słów, potrafi wyprowadzić z równowagi. Ciśnienie wzrasta, kiedy musisz odłożyć wizytę u fryzjera, co oznacza, że na następną czekasz kolejny miesiąc, kiedy po raz kolejny odkładasz spotkanie z koleżanką, której nie widziałeś, co gorsze, kiedy musisz odwołać wyjazd, o koncercie lub innym wydarzeniu kulturalnym nie wspomnę.

Cóż nasze życie jest pełne niespodzianek, pełne nie przewidywalnych zmian, ale nadal potrafimy nad tym panować. Czy to dobra organizacja ?

Myślę, że tak. Przed nami jeden z większych egzaminów, który sprawdzi naszą umiejętność organizacji. Stay tuned będzie wyjazd, będzie dużo materiałów dla Was 🙂

M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *