Me-time vol.1 sport

Sportowe kształtowanie ciała i ducha to dla gastromatki często głos wołającego na puszczy. W jeden wtorek możesz iść na swój pilates, a potem dopiero za 3 tygodnie. Albo w czwartek, jeśli znajdziesz kogoś, kto zostanie z dzieckiem. Tyle zachodu, a co zrobić za tydzień?Ile karnetów na siłownię pożegnałam z żalem, ile wyjść na fitness musiałam odpuścić, żeby potem przestać je planować, nie mogąc liczyć na obecność męża w domu? Sytuacja nie dotyczy tylko gastromężów, ale wszystkich ojców dzieciom, którzy pracują w zmiennym systemie. Jak ktoś ma taką opcję, można sobie pomóc, zostawiając dzieci z babcią/dziadkiem/wujkiem etc. Mnie też zdarzało się to robić, ale raczej przy okazji rozrywek nie-sportowych;) Można też poranne obowiązki opiekuńcze scedować na męża i wstawać o 5, żeby już po godzinnym treningu być świeżą i pełną wigoru w pracy od 8. Jeśli to komuś odpowiada, mnie nie. Więcej wspomnień mam z powrotów o 5, niż wstawań. Wróc, dzieć 1. przypomniał mi, jak to jest nie spać o 1,2,5. Zaklinam teraz dziecia 2, żeby choć trochę spała. Wracając do sportu, można też do pracy biec, robiąc dwa kółka przez park. Można też robić przysiady w kolejce do ekspressu, można też rozciągać się w kolejce do łazienki. Sęk w tym, że trochę nie o to chodzi.

Trening to część wielkiego wyzwania w życiu gastromatki pt.czas dla mnie. Me-time w życiu matek to temat na książkę w ogóle, a szczególnie obszerny rozdział poświęciłabym tym, które nie mając zaplecza rodzinnego, pozostają aktywne zawodowo, towarzysko, jeszcze nie aspołeczne, już prawie padające ze zmęczenia, ale jeszcze dadzą radę uszczknąć coś z życia dla siebie.

Wracając do myśli początkowej, czy da się trenować i dbać o siebie, będąc w gastrozwiązku? Tak, jeśli pokochasz jogę. Jeśli masz inne pomysły, będziemy Ci wdzięczne za komentarz z inspiracją. Tak się złożyło, że dla M. i dla mnie wieczorna joga w salonie okazała się najlepszym wyjściem. Na teraz. 

Czas dla mnie wypełniam treningiem i nie myślę o wszystkim, co mnie goni w dzień. Korzystam z gotowych treningów na youtubie. Unikam tylko tych po niemiecku, za Chiny nie mogę się skupić 🙂

Od czasu trenowania w ciąży zdarza się, że prześladuje mnie jakaś myśl, jak np.dzisiaj (trening wyjątkowo w południe). Najczęściej jest to pizza :):):) Więc tak ją robię:

Zawsze tak samo, heheh

przyjemnego wieczoru.

A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *